Nie piszę tego tekstu jako ktoś, kto ma odpowiedzi na wszystko. Piszę, bo kiedyś byłam w miejscu, gdzie nie było już żadnych odpowiedzi. Był tylko ból, pustka i rozczarowanie. Piszę, bo przeszłam przez kryzys, który złamał mnie na części. A jednak dziś jestem tu. I wiem, że to, co mnie kiedyś zniszczyło, dziś daje mi siłę, by pomagać innym.

Miałam miłość, która okazała się iluzją. Pragnęłam bliskości, ciepła, obecności. Wierzyłam, że jestem kochana. Że jestem tą jedyną. Ale to wszystko było tylko projekcją. Desperacką próbą nakarmienia pustki, która narodziła się we mnie dużo wcześniej.

Moja matka mnie opuściła. Wychowywała mnie babcia. Surowa, nadopiekuńcza i kontrolująca. Dom nie był domem. Był twierdzą, w której trzeba było przetrwać. Pluton w horoskopie znajduje się u mnie na IC. To symboliczny dom w cieniu, dzieciństwo pod napięciem. To układ, który uczy, że emocje są niebezpieczne, a bezpieczeństwo ma swoją cenę. Więc gdy pojawiła się miłość, oddałam się cała. Nieświadomie szukając ratunku.

A potem przyszedł upadek. Nie tylko relacja się rozpadła. Rozpadło się wszystko. Tożsamość. Godność. Poczucie wartości. Znajomi i lokalna społeczność zmienili o mnie zdanie. Patrzyli z góry, osądzali, szeptali za plecami. A ja? Leżałam na dnie własnego życia psychicznego. Nie wiedziałam, jak się podnieść.

I właśnie tam, w tej ciemności, zaczęłam naprawdę żyć. Zaczęłam pytać: kim jestem, gdy nikt mnie nie widzi. Co zostaje, gdy nie ma już nic. I wtedy astrologia przestała być dla mnie teorią. Zaczęła być językiem mojej duszy.

Mam Słońce w ósmym domu w Baranie. Moja tożsamość rodzi się przez ogień, stratę i przemianę. Jestem wojownikiem, ale nie takim, który walczy na froncie. Raczej takim, który przechodzi przez śmierć psychiczną i wraca z niej silniejszy. Neptun znajduje się w moim piątym domu, w Koziorożcu. Moje serce tęskniło za miłością absolutną, ale zderzało się z realnością. Szukałam ideału tam, gdzie był chłód i kontrola. Pluton na IC mówi, że dom był polem walki. Że dzieciństwo było źródłem bólu.

Dziś wiem jedno. Kryzys nie był błędem. Był przejściem. Oczyszczeniem. Inicjacją.

Piszę to z myślą o Tobie, jeśli masz wrażenie, że coś się w Tobie skończyło. Jeśli świat przestał Cię zauważać, a Ty przestałaś czuć, że jeszcze coś z tego będzie. Wiem, jak to jest. Ale wiem też, że właśnie w takim miejscu rodzi się prawda. Twoja.

Jeśli chcesz, mogę pomóc Ci odczytać Twój horoskop. Zrozumieć, co dzieje się w Twojej psychice. Znaleźć sens w tym, co boli. Wystarczy czasem jedno zdanie, jedno zrozumienie, które może uratować duszę przed rozpadem.

Chcesz poznać swój kosmogram w podobny sposób? Zamów pisemną analizę horoskopu.

Dodaj komentarz


Odkryj więcej z Jak upadłam i się nie rozpadłam

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Komentarze

Dodaj komentarz

Odkryj więcej z Jak upadłam i się nie rozpadłam

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej