Dzisiejszy wpis piszę w oparciu o piosenkę Kartky’iego ,,Vinted”, bo jej klimat wrócił do miejsc we mnie, które zwykle chowają się głęboko. Nie chodzi o samą muzykę tylko o emocje, które się obudziły, a astrologia bardzo dobrze potrafi nazwać takie stany.
W astrologii istnieją takie konfiguracje, których nie da się zapomnieć, nawet jeśli minęły lata. To momenty kiedy Pluton lub Lilith zostawiają w psychice ślad tak intensywny, że wraca jak szept w środku nocy. Dokładnie jak w tym zdaniu: „Ty spróbuj mnie zapomnieć jak ostatni sen”. Pluton działa podobnie. Nie pozwala wyciszyć tego, co miało w sobie siłę transformacji, nawet jeśli chcielibyśmy już tego nie czuć.
Kiedy druga osoba była symbolem ciemnej strony twojej psychiki, relacja często nabiera charakteru plutonicznego. Gniew, zazdrość, mrok, oddech w lustrze i poczucie, że ktoś wciąż stoi obok, chociaż dawno go nie ma. To idealnie opisuje fragment: „Kiedy spoglądam w lustro, widzę obok Twój cień”. W astrologii byłby to moment aktywacji 8 domu, koniunkcji Księżyc- Pluton albo aspekt, który zamyka karmiczny cykl, ale dopiero po tym, jak zostanie przeżyty do końca.
Relacja pod wpływem Plutona często dotyka energii zakazanej, czegoś czego normalnie byśmy nie zrobili. Wtedy w astrologii mówimy o wejściu w przestrzeń, gdzie psychika styka się ze swoim cieniem i własnym gniewem. Fragment „Tak lubiłaś koszmary, no to poczuj mój gniew” jest tu jak symbol odbicia: to, co było fascynujące, nagle staje się przerażające. To nie gniew tej osoby. To gniew twojej własnej podświadomości, którego wcześniej nie umieliśmy nazwać.
Najbardziej plutoniczne jest jednak to, co dzieje się w momencie granicznym. Słowa „Kiedy deszczowej nocy się oprzemy o grzech” pokazują moment przejścia przez to, co tabu, co bolesne i jednocześnie nieuniknione. W astrologii to chwila inicjacji, przejścia z cienia do świadomości. Pluton nie pyta o moralność. Pluton pyta o prawdę.
I jest jeszcze ten fragment: „Zamkniesz na zawsze oczy, to Twój ostatni wdech”. Mroczny, intensywny, finalny. Dla astrologii to metafora śmierci starej wersji siebie, którą taka relacja zawsze wywołuje. To nie jest groźba lecz symbol odrodzenia. Pluton nie zabiera nam życia, ale zabiera nas z życia, które już nie pasowało do naszej psychiki.
A kiedy cień przestaje straszyć, zaczynamy czuć, że ta historia wcale nie była o kimś. Ona była o Tobie.
Dodaj komentarz