Kategoria: Wpisy

  • Kiedy czas zabiera bajki

    W astrologii czas ma swoje konkretne imię i znak. To Koziorożec i jego władca Saturn. Nie planety od emocji, nie znaki od uczuć i marzeń, tylko energia, która mierzy, sprawdza i wystawia na próbę. W mitologii ten sam archetyp nosi imię Kronos, który był Bogiem czasu, granicy i konsekwencji. Nie przynosi ulgi, ale z czasem zostawia tylko to, na czym da się stanąć.

    Jego lekcje nie są głośne i nie maja dramatów. Mit Kronosa mówi o pożeraniu dzieci. I nie chodzi w nim o okrucieństwo tylko o to, że zabiera naiwność, lekkość, złudzenie. Saturn czyli Kronos nie niszczy dla przyjemności tylko odsiewa to co słabe i nie wytrzymuje.

    Koziorożec wie, czym jest upadek, bo nieraz go przeżył. Ale rozpad nie jest jego historią. Zamiast rozsypać się w emocjach, zbiera się w ciszy. Odkłada na bok złudzenia, bajki, ludzi, którzy nie dotrwali, obietnice, które nie miały pokrycia. Gdy w końcu podnosi się z ziemi, nie wraca do tego, co było. Staje na czymś nowym, na czymś co uniesie kolejny ciężar.

    Wtedy, kiedy Saturn działa, przestaje być ciężarem, a staje się kręgosłupem. Bo nie każdy upadek kończy się katastrofą. Czasem kończy się oczyszczeniem z rzeczy, które nie miały już oparcia, i pozostaniem przy tym, co niesie.

    Sprawdź, gdzie w twoim horoskopie jest Koziorożec i Saturn, bo to miejsce mówi o doświadczeniach, które przyszły za wcześnie albo za ciężko. To tam uczyłeś się wytrzymałości, nawet jeśli dla innych to nie siła. Pomyśl, w jakiej sferze życia nie mogłeś liczyć na miękkie lądowanie. Zobacz, co z czasem odpadło, bo nie miało już znaczenia. A potem spójrz na to, co zostało i odpowiedz sobie, czy właśnie na tym dziś naprawdę stoisz.

    U mnie Saturn jest w Wodniku w 6 domu i to bardzo dużo mówi o rodzaju bólu w codzienności. O obowiązkach, pracy, zdrowiu i funkcjonowania mimo wszystkiego. Wodnik zabrał poczucie, że mogę działać jak inni i według cudzych schematów. 6 dom dołożył konieczność ogarniania rzeczy podstawowych wtedy, gdy psychicznie było trudno. Tu nie było miejsca na rozpad. Musiałam wstać, zrobić swoje, działać dalej, nawet gdy w środku był chaos lub pustka.

    Ten Saturn nie uczył mnie poprzez karierę ani zasady. Uczył przez wytrzymałość układu nerwowego, przez ciało, przez rutynę, przez to, że życie toczy się dalej niezależnie od stanu emocji (a emocji u mnie zawsze jest dużo). Koziorożec jako symbol czasu pokazał mi, że siła nie zawsze rodzi się z ambicji. Czasem rodzi się z tego, że dzień po dniu wstajesz i nie pozwalasz sobie się rozsypać.

  • Kiedy Pluton zmienia dom, zmienia się wszystko.

    Tranzyty Plutona przez domy to wieloletni proces dojrzewania psychicznego. Zamiast szybkiego efektu masz powolną przemianę. Pluton nie działa jak Wenus czy Mars, które przelatują szybko i zostawiają wspomnienie, tylko jak głęboka terapia prowadzona przez życie. Kluczowe jest to, że Pluton nie ulepsza. On oczyszcza, odsłania i obnaża, przez co człowiek musi zobaczyć rzeczy niewygodne. Z każdym domem temat przewodni jest inny, ale zasada transformacji pozostaje ta sama.

    Pluton w 1 domu otwiera etap końca starego ja. Ego zaczyna pękać, role społeczne przestają pasować, a ciało emocjonalne może reagować niepokojem lub buntem. Często to jest moment, kiedy człowiek czuje że nie poznaje samego siebie, choć jeszcze nie rozumie, co się właściwie zmienia.

    Pluton w 2 domu dotyka poczucia bezpieczeństwa. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale o głęboko zakorzenione poczucie wartości. To etap, w którym mogą pojawić się kryzysy finansowe, ale ich sens jest psychologiczny. Pluton uczy oddzielać wartość materialną od wartości osobistej.

    Pluton w 3 domu pogłębia sposób myślenia. Umysł robi się analityczny, czasem podejrzliwy, ale niezwykle przenikliwy. Komunikacja może stać się szczera aż do bólu. To etap, w którym słowo staje się narzędziem zmiany, a nie formą uprzejmości. Mogą wychodzić na wierzch historie rodzinne, tajemnice lub tematy tabu.

    Pluton w 4 domu schodzi do fundamentów psychiki. Rodzina, dom, pochodzenie, pamięć emocjonalna. To głęboki proces uzdrawiania traumy rodzinnej albo starego poczucia zranienia. Człowiek może mieć potrzebę izolacji lub zmianę miejsca zamieszkania. W relacjach z rodzicami może dojść do konfrontacji lub ostatecznego pogodzenia.

    Pluton w 5 domu budzi ciało i kreatywność. Może otworzyć seksualność, potrzebę intensywności, pragnienie romansu lub silnego doświadczenia. Twórczość staje się koniecznością. To etap, w którym talent zaczyna mieć formę emocjonalnego wyrazu, a nie dekoracji. U niektórych osób pojawia się też okres większej popularności, zauroczeń, flirtu, większej atrakcyjności w oczach innych.

    Pluton w 6 domu przenika w ciało fizyczne i rytm dnia. Organizm reaguje na stres, przemęczenie, zaniedbania zdrowotne. Mogą wyjść na wierzch choroby psychosomatyczne. Człowiek zaczyna reorganizować pracę, dietę, plan dnia, relację z obowiązkami. To czas gruntownej higieny życia.

    Pluton w 7 domu transformuje partnerstwo. Relacje przechodzą kryzysy. Mogą się kończyć albo zmieniać formę. Przyciągają się osoby o silnej energii emocjonalnej. To etap w którym partnerstwo traci warstwę bajki i pokazuje jak naprawdę współdziałają Wasze cienie.

    Pluton w 8 domu dotyka samego dna psychiki. To temat straty, lęku, transformacji, seksualności głębokiej, wspólnych finansów. Można przejść przez okres terapeutyczny lub interesować się psychologią głębi albo energią tabu. To jest prawdziwa noc duszy, ale również jej odrodzenie.

    Pluton w 9 domu zmienia światopogląd. Dotychczasowe przekonania przestają działać. Można zmieniać studia, zawód, kraj, filozofię życia. Ten etap często wprowadza rozwój duchowy lub intelektualny, który zmienia sens życia.

    Pluton w 10 domu dotyka roli społecznej, kariery, autorytetu. Może dojść do kryzysów zawodowych, które zmuszają do zmiany swojej misji. Ambicja zmienia się w odpowiedzialność. Autorytet rodzi się z tego kim się stajesz w środku, zamiast opierać się na funkcji zapisanej w dokumentach.

    Pluton w 11 domu wchodzi w obszar relacji społecznych, przyjaźni, grup i wizji przyszłości. Zmieniają się przyjaciele jak również cele życiowe. Możesz odczuwać potrzebę odcięcia się od starych środowisk. Pojawia się pragnienie tworzenia własnej przestrzeni społecznej na nowych zasadach.

    Pluton w 12 domu dotyka obszarów niewidocznych. To proces w podświadomości, często połączony z izolacją, wycofaniem, zmęczeniem psychicznym lub duchową pracą. Można mieć wrażenie, że nic się nie dzieje, a tymczasem w psychice trwa głęboka reorganizacja.

    Tranzyty Plutona zostawiają ślad. Człowiek po takim okresie jest inną wersją siebie. Bardziej świadomą, bardziej odporną i gotową na prawdę, nie na iluzje. Średnio Pluton przechodzi przez jeden dom około 12 do 20 lat.

  • Cień relacji w astrologii

    Dzisiejszy wpis piszę w oparciu o piosenkę Kartky’iego ,,Vinted”, bo jej klimat wrócił do miejsc we mnie, które zwykle chowają się głęboko. Nie chodzi o samą muzykę tylko o emocje, które się obudziły, a astrologia bardzo dobrze potrafi nazwać takie stany.

    W astrologii istnieją takie konfiguracje, których nie da się zapomnieć, nawet jeśli minęły lata. To momenty kiedy Pluton lub Lilith zostawiają w psychice ślad tak intensywny, że wraca jak szept w środku nocy. Dokładnie jak w tym zdaniu: „Ty spróbuj mnie zapomnieć jak ostatni sen”. Pluton działa podobnie. Nie pozwala wyciszyć tego, co miało w sobie siłę transformacji, nawet jeśli chcielibyśmy już tego nie czuć.

    Kiedy druga osoba była symbolem ciemnej strony twojej psychiki, relacja często nabiera charakteru plutonicznego. Gniew, zazdrość, mrok, oddech w lustrze i poczucie, że ktoś wciąż stoi obok, chociaż dawno go nie ma. To idealnie opisuje fragment: „Kiedy spoglądam w lustro, widzę obok Twój cień”. W astrologii byłby to moment aktywacji 8 domu, koniunkcji Księżyc- Pluton albo aspekt, który zamyka karmiczny cykl, ale dopiero po tym, jak zostanie przeżyty do końca.

    Relacja pod wpływem Plutona często dotyka energii zakazanej, czegoś czego normalnie byśmy nie zrobili. Wtedy w astrologii mówimy o wejściu w przestrzeń, gdzie psychika styka się ze swoim cieniem i własnym gniewem. Fragment „Tak lubiłaś koszmary, no to poczuj mój gniew” jest tu jak symbol odbicia: to, co było fascynujące, nagle staje się przerażające. To nie gniew tej osoby. To gniew twojej własnej podświadomości, którego wcześniej nie umieliśmy nazwać.

    Najbardziej plutoniczne jest jednak to, co dzieje się w momencie granicznym. Słowa „Kiedy deszczowej nocy się oprzemy o grzech” pokazują moment przejścia przez to, co tabu, co bolesne i jednocześnie nieuniknione. W astrologii to chwila inicjacji, przejścia z cienia do świadomości. Pluton nie pyta o moralność. Pluton pyta o prawdę.

    I jest jeszcze ten fragment: „Zamkniesz na zawsze oczy, to Twój ostatni wdech”. Mroczny, intensywny, finalny. Dla astrologii to metafora śmierci starej wersji siebie, którą taka relacja zawsze wywołuje. To nie jest groźba lecz symbol odrodzenia. Pluton nie zabiera nam życia, ale zabiera nas z życia, które już nie pasowało do naszej psychiki.

    A kiedy cień przestaje straszyć, zaczynamy czuć, że ta historia wcale nie była o kimś. Ona była o Tobie.

    Dodaj komentarz

  • Kiedy Pluton dotyka 6 domu i codzienność staje się lekcją.

    Tranzyt Plutona to zawsze głęboki proces. Wchodzi w konkretny dom horoskopu i zaczyna go oczyszczać z rzeczy, które były odkładane, ignorowane albo zbyt trudne, żeby się nimi zająć. Każdy dom reaguje inaczej. Najpierw wychodzi chaos, potem pojawia się konieczność zmian, a na końcu buduje się coś nowego i trwalszego. Pluton zmusza do szczerości wobec siebie.

    Co ogólnie robi Pluton w tranzycie?

    Kiedy Pluton przechodzi przez domy, ma bardzo precyzyjne zadanie. Pokazuje, co już nie działa. Rozbiera to na części i nie pozwala wrócić do starych wzorców. Gdy przechodzi przez dom relacji, oczyszcza związki. Gdy przez dom finansów, pokazuje prawdę o naszych wartościach. Gdy przez dom emocji, wypuszcza na powierzchnię to, co było schowane najgłębiej. Po jego przejściu życie wygląda inaczej i to jest trwała zmiana.

    Pluton w 6 domu. Transformacja codzienności.

    Dom 6 jest jednym z najbardziej wymagających miejsc dla tranzytu Plutona. To obszar zdrowia, rytmu dnia, pracy, obowiązków, diet, nawyków i wszystkiego, co składa się na codzienne funkcjonowanie. Niby prosta sfera życia, a jednak to fundament. Jeśli ten fundament jest niestabilny, całe życie zaczyna się chwiać. Pluton właśnie tutaj lubi działać najbardziej konkretnie.

    W tym czasie człowiek zaczyna zauważać rzeczy, które wcześniej były przegapione. Zmęczenie nie mija. Pojawiają się bóle, napięcia, stany zapalne albo problemy, które wracają jak bumerang. Organizm dosłownie mówi stop. Pluton nie pozwala ignorować sygnałów z ciała. Sprawia, że trzeba się zatrzymać i przyjrzeć temu, jak żyjemy na co dzień. Co nas przeciąża, odbiera energię i nie daję nic w zamian.

    W pracy również dzieją się zmiany. Czasem są to konflikty, czasem większa presja, czasem totalny brak sił, by robić wszystko tak jak kiedyś. Pluton nie zabiera pracy. Ten tranzyt często zmusza do przebudowania obowiązków, zmiany rytmu dnia, wprowadzenia innych nawyków i postawienia zdrowia na pierwszym miejscu, choć wcześniej było na ostatnim.

    Pluton i planeta natalna w szóstym domu.

    Jeśli w natalnym 6 domu znajduje się planeta, Pluton nie tylko przejdzie przez dom. On dotknie tej planety i uwolni cały jej zapis. Najsilniej działa to przy Saturnie. Saturn w 6 domu to struktura, obowiązek, odpowiedzialność za siebie, często perfekcjonizm i bardzo duża presja. Koniunkcja Plutona z Saturnem konfrontuje z tym, co było zbyt ciężkie, a organizm mówi nie.

    Co może przynieść:

    – zmęczenie,

    – problemy zdrowotne, które pokazują, gdzie ciało jest przeciążone,

    – konieczność ustawienia całej codzienności na nowych zasadach,

    – wyjście z obowiązków, które od dawna były za ciężkie,

    – przeorganizowanie pracy i tego, ile bierzemy na siebie,

    To nie jest łatwy czas, ale daję lekcję. Pluton z Saturnem usuwa wszystko, co było budowane na napięciu, na poczuciu winy, na presji. Zostawia tylko to, co jest zdrowe i potrzebne. Efekt końcowy jest taki, że człowiek wychodzi z tego bardziej świadomy siebie, swojego ciała i swojej energii. To nie jest transformacja emocjonalna, tylko praktyczna. Zmienia się sposób życia.

    Pluton w 6 domu jest mniej spektakularny niż w 8 czy 10, ale bywa bardziej namacalny. Uczy uważności na ciało. Zmusza do odpuszczenia perfekcji. Pokazuje, że zdrowie, energia i codzienność są kluczem do wszystkiego. To proces trudny, ale bardzo potrzebny. Dzięki niemu człowiek wraca do siebie w najbardziej podstawowym sensie. W tym jak je, jak odpoczywa, jak pracuje, jak oddycha i jak dba o siebie w zwykły dzień.

    Często powtarzam na blogu, że człowiek może mieć momenty kompletnego przeciążenia, a jednak nie rozpada się w środku, tylko zaczyna układać siebie na nowo. Pluton robi dokładnie to samo. Nie rozwala życia na części, tylko pokazuje, że coś musi się zmienić, bo organizm i psychika przestały nadążać. I wtedy człowiek zaczyna budować lepszą wersję codzienności, nawet jeśli na początku jest temu bardzo daleko do komfortu.

  • Ciało jako zwierciadło emocji

    W pracy medyka codziennie widzę, że ciało to nie maszyna. To pamięć. Zapis wszystkiego, czego nie powiedzieliśmy, nie wykrzyczeliśmy, nie przepłakaliśmy. Każdy ból, napięcie, bezsenna noc jest komunikatem. I kiedy przestajemy go zagłuszać, zaczyna się prawdziwe leczenie.

    Astrologia tylko potwierdza to, co medycyna czuje pod skórą: że ciało i emocje nie istnieją osobno. W kosmogramie widać, gdzie człowiek najłatwiej somatyzuje lęk, wstyd czy poczucie winy. Planety nie powodują chorób, ale pokazują, w jakiej przestrzeni psychicznej mogą się ujawniać.

    Najpierw patrzę na 6 dom, ktory mówi o zdrowiu, nawykach, rytmie dnia i sposobie reagowania na stres. Planety tam obecne, albo aspekty do władcy tego domu, często pokazują, jakie układy ciała są bardziej wrażliwe.

    Jeśli jest tam Saturn, ciało bywa spięte, sztywne, reaguje ograniczeniem. Może dawać chroniczne napięcia mięśniowe, bóle kręgosłupa, ale głębiej to historia odpowiedzialności, która przygniata.

    Neptun w szóstym lub w trudnym aspekcie z Merkurym daje osłabioną odporność, nadwrażliwość na leki, psychosomatyczne reakcje na stres. To ciało, które chłonie emocje innych.

    Mars w tym domu lub w kwadraturze do Księżyca to ciało, które spala napięcie zapaleniem. Gorączkuje, puchnie, buntuje się, kiedy emocji nie wolno wyrazić.

    Potem patrzę na Księżyc, który opisuje nasze potrzeby emocjonalne i sposób, w jaki regulujemy stres. Gdy jest w trudnym aspekcie z Saturnem, ciało reaguje zahamowaniem, blokadą. Z Uranem to nadreaktywnością układu nerwowego, bezsennością. Z Plutonem przez psychosomatyczne kryzysy, które czyszczą głęboko, aż do bólu.

    Warto zwrócić uwagę też na ascendent i władcę ascendentu, bo to nasz fizyczny wyraz. Jeśli władca jest w znaku wodnym (Rak, Skorpion, Ryby), emocje błyskawicznie wchodzą w ciało. Przy ziemskim (Byk, Panna, Koziorożec) stres osadza się w napięciu mięśni, trawieniu, strukturze. Powietrzne ascendentowe osoby (Bliźnięta, Waga, Wodnik) przenoszą napięcie na układ nerwowy i oddech. Ogniste (Baran, Lew, Strzelec) często somatyzują w układzie krążenia i w nadnerczach.

    Czasem wystarczy jeden aspekt, który mówi więcej niż tysiąc badań.

    • Merkury w trudnym aspekcie z Neptunem: ciało reaguje mgłą mentalną, migreną, trudnością w koncentracji.
    • Wenus z Saturnem: napięcia hormonalne, trudność w odczuwaniu przyjemności, ciało reaguje oziębieniem.
    • Mars z Plutonem: skłonność do stanów zapalnych, nadmierne napięcie seksualne, które nie znajduje ujścia.
    • Księżyc z Neptunem: nadwrażliwość, alergie, reakcje psychosomatyczne na emocje innych.

    Nie chodzi o to, żeby każdy aspekt traktować jak wyrok. Raczej jak mapę czułych miejsc, o które warto dbać. Bo ciało zawsze powie prawdę wcześniej niż my.

    W astrologii zdrowie nie jest tylko fizjologią. To stan, w którym emocje mają przepływ, a my mamy zgodę na siebie. Nie da się być zdrowym, gdy dusza stoi w miejscu. I nie da się uzdrowić duszy, jeśli ciało jest ignorowane.

    W przykładzie siebie samej mam Saturna w kwadraturze do Wenus, w opozycji do Jowisza i Księżyc w Pannie, co wyraźnie pokazuje, jak emocje przechodzą w ciało. Księżyc w Pannie reaguje nadwrażliwością układu trawiennego i napięciem, gdy próbuję wszystko zrozumieć zamiast poczuć. Wenus w napięciu z Saturnem wprowadza w tym układzie mechanizm zatrzymania. W ciągłym napięciu i przeciązeniu psychicznym, ciało zwalnia przepływ płynów: obrzęki, zastoje, czyli gromadzenia tego, co nie zostało emocjonalnie wydalone.

    Opozycja z Jowiszem ma wpływ na gospodarkę wodną i metabolizm. Mój organizm staje się wtedy barometrem emocji i odzyskuję równowagę dopiero wtedy, gdy zwalniam, oddycham głęboko i pozwalam sobie po prostu czuć zamiast analizować.

    Chcesz poznać swój kosmogram w podobny sposób? Zamów pisemną analizę horoskopu.

    2 responses to “Ciało jako zwierciadło emocji”

    1. Awatar I.P.
      I.P.

      Świetny wpis, temat zmusza do myślenia, cieszę się że tu trafiłam

      Polubione przez 1 osoba

      1. Awatar Astrolog Mada
        Astrolog Mada

        Miło, że tu zajrzałaś. Bardzo doceniam Twoje słowa.

        Polubienie

    Dodaj komentarz

  • Fortuna: bogini losu i punkt w horoskopie

    Fortuna od zawsze fascynowała ludzi. Raz mówi się o niej jako o wielkim majątku, innym razem jako o kapryśnym losie. W mitologii rzymskiej była boginią, gdzie jedni modlili się do niej o szczęście w życiu prywatnym, inni o pomyślność dla całego państwa. Trzymany w jej dłoni róg obfitości symbolizował dary, które potrafiła rozdawać, a koło i kula przypominały, że nic nie jest trwałe i w jednej chwili można stanąć na szczycie, a potem spaść w dół.

    W sztuce i literaturze Fortuna często bywała „ślepa”. Boecjusz pisał o jej kole, które bezlitośnie się obraca. Dante widział w niej służebnicę Boga, rozdającą powodzenie zgodnie z boskim planem. A malarze? Pokazywali ją nagą, stojącą na kuli, czasem z zasłoniętymi oczami, jakby sama nie wiedziała, komu właśnie daje szczęście.

    W astrologii Fortuna ma jeszcze inne znaczenie. Pars Fortunae to punkt obliczeniowy w kosmogramie, który łączy w sobie Ascendent (ciało), Słońce (życie i tożsamość) i Księżyc (emocje i potrzeby), nasze najważniejsze elementy horoskopu. Punkt Fortuny mówi o tym, jak los materializuje się w naszym życiu. Nie dotyczy wielkich planów ani duchowych wyborów, ale tego, co nam się przydarza: zdrowia, warunków życia, poczucia bezpieczeństwa albo jego braku. Starożytni traktowali Fortunę jak drugi Ascendent. Liczyli od niej domy, patrzyli, jakie planety ją dotykają i w jakiej kondycji jest jej władca. Dawało im to obraz tego, jak wygląda codzienność człowieka, niezależnie od jego intencji.

    Znak, w którym się znajduje, mówi o stylu, w jakim doświadczamy zdarzeń. Dom wskazuje sferę życia, gdzie losowe okoliczności odzywają się najmocniej. A aspekty do innych planet pokazują, jak reszta kosmogramu współpracuje lub kłóci się z tym, co przynosi nam Fortuna.

    Jeśli ktoś ma Fortunę w 2 domu w Byku, los często dotyka spraw finansowych i bezpieczeństwa materialnego. Takiej osobie mogą przytrafiać się nagłe okazje albo kryzysy związane z pieniędzmi, które uczą stabilności.

    Fortuna w 7 domu w Wadze to życie, w którym partnerstwa i relacje stają się polem gry losu. To nie zawsze kwestia wyboru, ludzie wchodzą i wychodzą z życia w momentach, które okazują się przełomowe.

    Fortuna w 10 domu w Strzelcu potrafi podnosić lub obniżać status społeczny. Zdarzenia niezależne od jednostki mogą pchać ją do kariery albo nagle zmieniać jej pozycję w pracy.

    W moim własnym horoskopie Fortuna leży w Koziorożcu w 5 domu. To miejsce twórczości, miłości i dzieci, ale Koziorożec sprawia, że radość bywa podszyta odpowiedzialnością. W praktyce los często przypomina mi, że to, co miało być lekkie i spontaniczne, wymaga dyscypliny i obowiązku. Ostatnie tygodnie pokazały to szczególnie mocno i zamiast swobody w twórczości przyszła codzienność pełna troski i odpowiedzialności nad najbliższą osobą. Właśnie tak działa Fortuna: pokazuje obszar, w którym życie potrafi zaskoczyć, nie pytając nas o zgodę.

    Jeśli chodzi o tranzyty do Fortuny, nie każde mają tę samą wagę. Szybkie planety przechodzą szybko, zostawiając tylko ślad codziennych wydarzeń. Ale są też takie, które potrafią odcisnąć piętno na całych etapach życia.

    Jowisz, kiedy dotyka Fortuny, często przynosi okazje np. spotykamy ludzi, którzy pomagają, otwierają się drzwi, pojawia się poczucie, że coś się wreszcie układa. To nie zawsze spektakularne wydarzenia, czasem drobiazgi, które składają się na większe poczucie wsparcia. Saturn działa odwrotnie. Gdy przechodzi przez Fortunę albo robi do niej aspekt, wprowadza ograniczenia i poczucie ciężaru. Trzeba dźwigać coś, co niekoniecznie sami wybraliśmy. To właśnie wtedy los pokazuje nam, że życie wymaga cierpliwości, systematyczności i gotowości do wyrzeczeń. Neptun rozmywa i zaciera granice. Zdarzenia losowe stają się nieuchwytne, a człowiek czuje, że grunt usuwa mu się spod nóg. To czas, kiedy trzeba ufać intuicji, bo racjonalne kalkulacje zawodzą. Pluton jest najcięższy. To często momenty głębokiej transformacji np. utrata, kryzys, ale też ogromna siła odrodzenia. Wydarzenia losowe zmieniają wtedy całe życie, a to, co wydawało się stabilne, przechodzi w zupełnie nową formę.

    Warto pamiętać, że tranzyty nie są jak światło lampki, które zapala się i gaśnie w sekundę. Nawet jeśli sam moment ścisłego aspektu trwa jeden dzień, to energia planety działa dłużej. Saturn, zanim dotknie Fortuny, przez tygodnie buduje napięcie, a potem jeszcze długo zostawia ślad. W efekcie nie mamy do czynienia z jednym wydarzeniem, tylko z procesem, w którym kulminacja jest tylko punktem na osi czasu.

    Tranzyty do Fortuny to często chwile, w których życie pokazuje nam swoją nieprzewidywalność. Nie zawsze chodzi o tragedie, czasem to drobne przesunięcia w codzienności. Ale gdy dotykają mocniej, człowiek czuje, że los nagle pociągnął za sznurki.Kryzys przy takich układach nie jest niczym dziwnym. Właśnie wtedy najczęściej zderzamy się z tym, że nie mamy kontroli nad wszystkim. Astrologia nie daje sposobu, jak tego uniknąć, ale daje język, by o tym mówić. Zamiast myśleć, że wszystko się wali, możemy zobaczyć, że to część większego procesu, który ma swój początek i koniec. Może w tym tkwi sens pisania o Fortunie, nie w tym, by dawać recepty, ale by nazwać doświadczenie, które wielu ludziom wydaje się samotne. Gdy rozumiemy, że kryzys jest częścią rytmu, łatwiej go przeżyć, nawet jeśli wcale nie jest przez to lżejszy. Możemy spojrzeć, jakie elementy są odpowiedzialne za kryzys, i wtedy tak nakierować nasze postępowanie, by przejść złe chwile.

    W przykładzie Saturn tranzytujący Fortunę, który uczy cierpliwości i planowania. Warto wtedy budować rytuały dnia, szukać wsparcia w regularności i małych krokach. Saturn nie daje nagród od razu. Każe iść krok po kroku, trzymać się porządku, nawet jeśli w środku marzy się o ucieczce. To nie jest łatwe, ale z perspektywy czasu widać, że właśnie te ograniczenia uczą, jak budować na nowo.

    Chcesz poznać swój kosmogram w podobny sposób? Zamów pisemną analizę horoskopu.

    Dodaj komentarz

  • Śmierć, która przypomina o życiu

    Ostatnio coraz częściej wraca do mnie temat śmierci. Nie dlatego, że kogoś właśnie straciłam, ale tak po prostu , w myślach, w rozmowach i w horoskopach. Dziś nawet postawiłam horarny horoskop, trochę z niepokoju, trochę z ciekawości. I złapałam się na tym, że to były pytania, których nigdy nikomu nie zadałabym na głos. Może dlatego, że brzmią zbyt poważnie. Może dlatego, że sama się ich boję.

    Koleżanka opowiadała mi niedawno, że w jej miejscowości w krótkim czasie zmarło wiele osób. Nie tylko starszych, ale i młodych. I to jest ten moment, kiedy człowiek nagle się zatrzymuje i myśli: jak to możliwe, że ktoś odchodzi tak wcześnie. Dlaczego właśnie teraz.

    Śmierć zawsze zaskakuje. Nawet kiedy ktoś choruje, bo przecież nie umiemy przygotować się na pustkę, na brak drugiego człowieka. A gdy odchodzi młody, to wstrząsa jeszcze mocniej. To tak, jakby życie nagle trzymało nam lustro przed oczami i pytało: czy naprawdę żyjesz tak, jak chcesz.

    W astrologii temat śmierci też istnieje. W dawnych czasach próbowano wyznaczać punkty życia i śmierci, obliczać długość życia. Te techniki wciąż są znane, ale niosą ze sobą ryzyko – łatwo zamienić je w lęk zamiast w mądrość. Dziś patrzę na to inaczej. Pluton, ósmy dom, tranzyty Saturna pokazują raczej momenty końca, które prowadzą do nowych początków. Czasem to symboliczna śmierć – rozstanie, kryzys, zamknięcie ważnego etapu. Czasem faktyczne odejście bliskiej osoby.

    Dla niektórych ten temat jest jeszcze bliższy, bo ósmy dom w ich horoskopie jest mocno obsadzony. Jeśli w tym domu ma się Słońce, Księżyc albo kilka planet, to sprawy życia i śmierci po prostu wchodzą w nasze doświadczenia. To tak, jakby ktoś miał naturalnie wyczulony zmysł na przejścia i granice. Ja mam Słońce w 8 domu, a moja koleżanka też ma tam sporo planet i bywa, że intuicja z 8 domu daje znać w najmniej spodziewanym momencie. Czasem to sen, który potem okazuje się proroczy, czasem nagłe poczucie, że coś się wydarzyło, zanim przyjdzie wiadomość. Nie każdy mówi o tym głośno, ale niektórzy nazywają to kontaktem z tamtą stroną.

    Astrologia nie poda nikomu daty ostatniego oddechu. Ale daje język, który pozwala mówić o tym, co trudne. Daje perspektywę, że koniec nie zawsze oznacza pustkę, ale też przejście w coś innego.

    I może właśnie dlatego śmierć tak bardzo nas porusza. Bo w jej cieniu zaczynamy inaczej widzieć życie. Zadajemy pytania, na które zwykle nie mamy odwagi. I nagle to, co odkładaliśmy na potem, staje się czymś, co trzeba zrobić teraz.

    Chcesz poznać swój kosmogram w podobny sposób? Zamów pisemną analizę horoskopu.

    Dodaj komentarz

  • Rodzinne schematy a astrologia. Jak powtarzamy role z dzieciństwa i co pokazuje o tym nasz horoskop

    Każdy ma swoje role w rodzinie. Wystarczy jeden telefon albo spotkanie i nagle dorosły człowiek czuje się jak nastolatek. Wracają stare emocje i reakcje, które włączają się same, choć mamy już inne życie i doświadczenia.

    Schemat rodzinny jako psychologia

    Rodzina to pierwsze miejsce, gdzie uczymy się różnych ról. Jedni byli grzeczni, inni buntownikami, a jeszcze inni musieli ratować dorosłych. Wystarczy, że jeden z rodziców powie coś znajomym tonem, lub znów skarży się na Ciebie komuś i nagle wraca wrażenie, jakbyśmy mieli znowu piętnaście lat. Ciało i głowa pamiętają te emocje, nawet jeśli dziś jesteśmy niezależni.

    Astrologiczne punkty, które warto obserwować

    • Księżyc (to nasze emocje i sposób, w jaki reagujemy),
    • IC, czyli początek 4 domu (mówi o klimacie domu i korzeniach),
    • Saturn (daje poczucie winy i obowiązku),
    • Lilith (pokazuje miejsca, gdzie buntujemy się albo czujemy wstyd).

    Jak to działa w praktyce

    Bywa tak, że ktoś, kto normalnie dobrze radzi sobie w pracy czy w związku, przy rodzicu albo bliskiej osobie nagle czuje się jak dziecko. Złość, napięcie czy poczucie winy wracają od razu. W horoskopie widać takie miejsca, np. Księżyc w trudnym aspekcie z Saturnem, Lilith w 4 domu czy mocne planety przy IC. Ale to nie tylko te układy. Czasem wystarczy Mars w 4 domu, Pluton w koniunkcji z Księżycem, albo Neptun w trudnym aspekcie do IC, żeby te mechanizmy mocno się odzywały.

    Świadomość jako narzędzie

    Astrologia nie jest wymówką, że „taka już jestem”. Ona daje słowa, żeby nazwać to, co się dzieje. Kiedy wiem, że moja reakcja nie dotyczy tak naprawdę obecnej sytuacji, tylko wraca ze starych schematów, mam szansę się zatrzymać. Mogę pomyśleć: „to nie ja dorosła, tylko tamta wersja mnie sprzed lat się odezwała”. Sama ta świadomość już coś zmienia, bo daje wybór. Mogę zareagować inaczej, spokojniej, mogę wyjść z rozmowy albo powiedzieć mniej. To małe kroki, ale właśnie one pokazują, że nie muszę cały czas odgrywać tej samej roli.

    Wyjście z roli

    Zmienianie schematów nie polega na rewolucji, tylko na drobnych krokach. Czasem wystarczy krótsza odpowiedź zamiast tłumaczenia się godzinami. Można nie wchodzić w dyskusję, która zawsze prowadzi do tego samego finału. Można zakończyć spotkanie wcześniej, powiedzieć „wrócę innym razem”, albo zwyczajnie odmówić rozmowy, gdy widzimy, że emocje idą w tę samą stronę co zawsze.

    To wcale nie oznacza zerwania więzi czy odcięcia się od rodziny. To raczej przesunięcie akcentu, zadowalanie innych zastępujesz troską o swój spokój. Z czasem uczysz się, że nie musisz odgrywać dawnej roli, którą ktoś ci kiedyś przypisał. Masz prawo być dorosła i reagować po swojemu. Każde takie małe działanie wzmacnia w tobie poczucie, że odzyskujesz własne granice i że naprawdę nie musisz już żyć według starych reguł.

    Zakończenie

    Spójrz w swój kosmogram. Zobacz, gdzie masz Księżyc, IC, Saturna i Lilith. Zapisz momenty, w których czujesz się znowu jak dziecko. A potem sprawdź, jakie tranzyty wtedy działają. To pierwszy krok, by rozpoznać schemat i nie dać się mu wciągnąć.

    Chcesz poznać swój kosmogram w podobny sposób? Zamów pisemną analizę horoskopu.

    Dodaj komentarz

  • Gdy wszystko traci sens czyli co naprawdę dzieje się w ciemnej nocy duszy

    Nie jest to wpis o tym, jak się podnieść w 5 krokach. To wpis o tym, co się dzieje, gdy wszystko, co miało sens, rozpada się. Kiedy już nie pomaga joga, mantry ani przyjacielskie „trzymaj się”. W tym momencie nie wiesz już kim jesteś, ale też nie wiesz, kim się stajesz. Gdy się nie rozpadłaś, ale też nie wstałaś.

    Czym naprawdę jest ciemna noc duszy?

    To nie depresja kliniczna, chociaż może ją przypominać. To nie kryzys psychiczny, choć myśli się plączą i ciężko złapać sens. To moment duchowego obnażenia. Twoja dusza traci punkt oparcia w tożsamości, w relacjach, w Bogu, tracisz sens życia. Nie wiesz, po co jesteś. Nie wiesz, kim jesteś. To stan zawieszenia, pustki, milczenia, który ciężko przeskoczyć.

    Jak to wygląda od środka? Wszystko Cię boli, nie masz siły wstać z łóżka, a jednak coś w środku się rusza, jakby chciało się wyrwać. Czujesz się jak bezkształtna masa. Emocje? Pustka. Nic nie cieszy. Nic nie boli. Po prostu jesteś i nie wiesz, po co. Myśli się plączą. Nic się nie trzyma kupy. Czasem przychodzą obrazy, symbole, fragmenty snów. Dusza milczy. Czujesz, jakby wszystko się skończyło, ale żyjesz. I to boli najbardziej.

    Niektórzy polecają afirmację, pozytywne myślenie, zmuszanie się do wdzięczności. Inni bieganie, spotkania towarzyskie, zajęcia, które kiedyś sprawiały radość, by wywietrzyć myśli i rozruszać coś innego. To wszystko zaczyna ranić duszę bardziej niż pomagać, która potrzebuje milczenia, bezruchu i świadomej obecności, a nie naprawiania.

    Co działa, a przynajmniej u mnie? Twórczość, ale nie na pokaz. Pisanie bez celu. Malowanie bez planu. Przelewanie ciemności na papier, na obraz, na dźwięk. Chwila ciszy rano. Spacer bez słuchawek. Modlitwa bez słów. Trzymanie w ręku kamienia i oddychanie. Czytanie wierszy. Słuchanie duszy tak, jakby była zwierzęciem, którego nie wolno spłoszyć. Spotkanie z osobą, która nie zadawała pytań. Po prostu była.

    A potem: astrologia. Nie jako odpowiedź, ale jako mapa. Gdy zobaczyłam, że mam Plutona na IC i to w Skorpionie, Lilith w 4 domu, nieharmonijne aspekty Urana i Słońca i wpływ na 7 dom w połączeniu z Plutonem i Lilith, Słońce w 8 domu, zrozumiałam, że to nie przypadek. Że to etap. Że to czas zejścia pod powierzchnię. I że nie muszę się z tego leczyć , ale świadomie wiedzieć, że to minie i mnie odmieni.

    Nie powiem Ci, że z tego wyjdziesz. Powiem Ci tylko, że skoro czytasz ten tekst i coś w Tobie drży, to znaczy, że jeszcze żyjesz. I to wystarczy, by iść dalej. Jeśli kiedykolwiek poczujesz, że chcesz, by ktoś Cię w tej drodze odprowadził kawałek dalej, jestem.

    +

    Chcesz poznać swój kosmogram w podobny sposób? Zamów pisemną analizę horoskopu.

    Dodaj komentarz

  • Lilith nie przeprasza

    Lilith w astrologii to Czarny Księżyc, nie planeta, lecz matematyczny punkt, cień Księżyca, który wskazuje miejsce odrzucenia i wewnętrznego buntu. Symbolizuje to, co wyparte, niechciane, zapomniane, ale nigdy nie znikające. Gdy wraca, nie puka do drzwi. Ona już jest w środku, gotowa powiedzieć to, czego nie wolno było mówić.

    Lilith najpierw milczy. Słucha, jak mówisz, że nic się nie stało, choć pękasz w środku. Jest wtedy, gdy próbujesz być grzeczny, spokojny, pożyteczny. Kiedy robisz wszystko, żeby zostać, choćby miało cię to zniszczyć.

    Lilith w astrologii to nie tylko mit, to psychiczna rana, która długo nie ma imienia. W psychologii głębi mówi się o niej jak o nie zintegrowanej Animie. To ten kobiecy cień, który został zepchnięty, zignorowany, wyciszony. Tyle że on nie znika. On czeka. U kobiet jej głos jest często mocniejszy, surowy, nie daje się już uciszyć. U mężczyzn też mówi, ale ciszej. Czasem przez relacje, czasem przez nienazwane napięcia. Lilith to nie demon, tylko coś, co działa spod powierzchni. I kiedy w końcu się podnosi, nie pyta, czy może. To głos, który przez wieki był gaszony, a potem przedstawiany jako problem. Kobieta, która nie spuszcza wzroku, kiedy odmawia. Obecność, której nie da się już zepchnąć w cień.

    Lilith to emocja. Krzyk zamknięty w gardle. Chwila, gdy płacze się w dłonie, z tabletkami i alkoholem i nikt tego nie zauważa. To sytuacja, w której pożyczasz pieniądze na zajęcia od obcego, bo nie ma się do kogo zwrócić, a potem domownik mówi, że się sprzedałeś. To drzwi do domu, w które wali się pięściami o 3 w nocy. To obraz spadający ze ściany i niepewność, czy to znak czy halucynacja. To głos, który mówi: jesteś problemem, choć jesteś tylko człowiekiem.

    Lilith prowadzi przez pustkowie. Zostawia samotność, gniew, wstyd, lęk przed odrzuceniem. Ale właśnie tam, bez masek, zaczyna się prawda. Nie uczy grzeczności. Uczy nieprzepraszania za to, kim się jest. Nie oczekuje łagodności. Nie błaga o zrozumienie. Po prostu mówi: wystarczy.

    Mam Lilith w Strzelcu, w 4 domu. Wiem, co to znaczy, gdy dom przestaje być schronieniem, a staje się lodowatą klatką. Gdy serce zostaje po niewłaściwej stronie drzwi, zamkniętych na klucz przez tych, którzy nigdy nie pytali, czy zdążyłaś wejść. Gdy trzeba udawać, że wszystko jest w porządku, bo łzy są luksusem, na który nie masz prawa. Gdy milczenie to jedyna bezpieczna forma obecności.

    Lilith to także moment, w którym przestaje się tłumaczyć. Gdy nie gotuje się herbaty ludziom, którzy nie widzą człowieka. Gdy nie przeprasza się za to, że się istnieje. To nie jest o byciu twardym. To o byciu prawdziwym.

    Gdy analizuję Lilith w znakach zodiaku, widzę nie tylko siebie. Widzę też tych, którzy milczą, bo kiedyś zostali wyśmiani. Tych, którzy nie płaczą, bo nauczono ich, że emocje są niebezpieczne. Tych, którzy udają, że radzą sobie doskonale, choć w środku wszystko się rozsypuje.

    Lilith nie przeprasza. Nie krzyczy. Nie prosi. Po prostu jest. I jeśli zostanie rozpoznana, przestaje być cieniem. Staje się siłą.

    Nie każdy spotka się z Lilith w sposób, który rozpozna od razu. Czasem przychodzi jako niewygodne pytanie, czasem jako bunt w środku spokojnego dnia. Ale kiedy już się pojawi, nie odejdzie, dopóki nie spojrzysz jej w oczy. Ona nie chce cię zniszczyć. Ona chce, żebyś w końcu przestał siebie opuszczać.

    Lilith w znakach zodiaku z fragmentami z pamiętnika i poezji.

    Lilith w Baranie

    Silne napięcie między potrzebą niezależności, a lękiem przed odpowiedzialnością. Impulsywność i agresja są tłumione, co prowadzi do frustracji i niekontrolowanych wybuchów.

    Lilith w Byku

    Trudność z puszczeniem tego, co znane i materialnie bezpieczne, nawet jeśli jest niszczące. Silne emocjonalne przywiązanie do rzeczy i ludzi jako substytut miłości.

    „Leżę koło Ciebie i czuję, jak oddychasz. Ja znów nie mogę zasnąć, Ty już mnie dotykasz.”

    Lilith w Bliźniętach

    We wnętrzu jest rozdarta między rozumem, a ciałem, prawdą a iluzją. Problemy z komunikacją wynikają z lęku przed byciem prawdziwie zrozumianą.

    Lilith w Raku

    Tęsknota za ciepłem rodziny miesza się z bólem wyniesionym z dzieciństwa. Trudność z emocjonalnym odcięciem się od przeszłości i budowaniem własnych granic.

    „Milion wspomnień uderza znów

    Nie wiem, gdzie jestem

    a Ty swym gestem

    jak dawniej, dotykasz mnie.”

    Lilith w Lwie

    Potrzeba uznania i bycia wyjątkową przeradza się w maskę, pod którą kryje się głęboka niepewność. Ryzyko tworzenia fałszywego obrazu siebie, by przetrwać. Dramat i oddanie wszystkiego co najcenniejsze.

    „I to jak kochałam z całych sił. Lecz ta miłość nie mogła trwać.”

    Lilith w Pannie

    Nieufność wobec życia i siebie prowadzi do perfekcjonizmu i psychosomatycznych napięć. Nadmierna analiza odcina od intuicji i prawdziwych potrzeb. Trzymanie emocji pod kontrolą.

    „Poczuć rosę trawy… Namalować uśmiech… I żyć tą chwilą…”

    Lilith w Wadze

    Zatraca się w relacjach, próbując utrzymać harmonię kosztem siebie. Potrzeba nauczenia się stawiania granic i wyrażania własnych potrzeb bez poczucia winy.

    „Luna, która przyciągała nasze spojrzenia, bo wiedziała, co czujemy do siebie i co będzie później.”

    „Zatrzymał nas i stworzył ten moment w naszym życiu, by choć z bólu rozstania zaistniał on w pamięci.”

    Lilith w Skorpionie

    Skrajne emocje, silny pociąg do kontroli i intensywnych doświadczeń. Transformacja możliwa jest dopiero po konfrontacji z własnym cieniem i destrukcyjnymi impulsami.

    Lilith w Strzelcu

    Z jednej strony poszukuje prawdy i sensu, z drugiej czuje się wiecznie niedopasowana. Poczucie wyższości może maskować brak wiary w siebie.

    „Lecz ta miłość nie mogła trwać

    Bóg sprawił, że nuta ta nie mogła dłużej grać.”

    „Dlaczego nie mogę być znów z Tobą szczęśliwa? Prosta jest odpowiedź: nasza miłość nigdy nie była żywa…”

    Lilith w Koziorożcu

    Ambicje są potężne, ale blokowane przez lęk przed porażką i utratą kontroli. Wewnętrzny chłód i surowość wynikają z głębokiego braku bezpieczeństwa.

    Lilith w Wodniku

    Chce być wolna i inna, czasami odrealniona, ale nie akceptuje wolności innych. Dogmatyzm i poczucie misji zderzają się z nieprzewidywalnością życia.

    „Droga lunowa nocy, jesteś zawsze i zawsze będziesz w mojej pamięci…”

    Lilith w Rybach

    Ucieka w iluzję, poświęcenie i cierpienie, zapominając o sobie. Ogromna duchowa wrażliwość, ale zagrożona chaosem emocjonalnym i uzależnieniem od świata wewnętrznego.

    „Przychodzisz cicho, gdy w sen się otulam.

    Przychodzisz nagle, gdy dzień jeszcze cały.

    Zamykam oczy, a tam my, jak

    kiedyś szczęśliwi byliśmy tak.”

    Chcesz poznać swój kosmogram w podobny sposób? Zamów pisemną analizę horoskopu.