Nie jest to wpis o tym, jak się podnieść w 5 krokach. To wpis o tym, co się dzieje, gdy wszystko, co miało sens, rozpada się. Kiedy już nie pomaga joga, mantry ani przyjacielskie „trzymaj się”. W tym momencie nie wiesz już kim jesteś, ale też nie wiesz, kim się stajesz. Gdy się nie rozpadłaś, ale też nie wstałaś.

Czym naprawdę jest ciemna noc duszy?

To nie depresja kliniczna, chociaż może ją przypominać. To nie kryzys psychiczny, choć myśli się plączą i ciężko złapać sens. To moment duchowego obnażenia. Twoja dusza traci punkt oparcia w tożsamości, w relacjach, w Bogu, tracisz sens życia. Nie wiesz, po co jesteś. Nie wiesz, kim jesteś. To stan zawieszenia, pustki, milczenia, który ciężko przeskoczyć.

Jak to wygląda od środka? Wszystko Cię boli, nie masz siły wstać z łóżka, a jednak coś w środku się rusza, jakby chciało się wyrwać. Czujesz się jak bezkształtna masa. Emocje? Pustka. Nic nie cieszy. Nic nie boli. Po prostu jesteś i nie wiesz, po co. Myśli się plączą. Nic się nie trzyma kupy. Czasem przychodzą obrazy, symbole, fragmenty snów. Dusza milczy. Czujesz, jakby wszystko się skończyło, ale żyjesz. I to boli najbardziej.

Niektórzy polecają afirmację, pozytywne myślenie, zmuszanie się do wdzięczności. Inni bieganie, spotkania towarzyskie, zajęcia, które kiedyś sprawiały radość, by wywietrzyć myśli i rozruszać coś innego. To wszystko zaczyna ranić duszę bardziej niż pomagać, która potrzebuje milczenia, bezruchu i świadomej obecności, a nie naprawiania.

Co działa, a przynajmniej u mnie? Twórczość, ale nie na pokaz. Pisanie bez celu. Malowanie bez planu. Przelewanie ciemności na papier, na obraz, na dźwięk. Chwila ciszy rano. Spacer bez słuchawek. Modlitwa bez słów. Trzymanie w ręku kamienia i oddychanie. Czytanie wierszy. Słuchanie duszy tak, jakby była zwierzęciem, którego nie wolno spłoszyć. Spotkanie z osobą, która nie zadawała pytań. Po prostu była.

A potem: astrologia. Nie jako odpowiedź, ale jako mapa. Gdy zobaczyłam, że mam Plutona na IC i to w Skorpionie, Lilith w 4 domu, nieharmonijne aspekty Urana i Słońca i wpływ na 7 dom w połączeniu z Plutonem i Lilith, Słońce w 8 domu, zrozumiałam, że to nie przypadek. Że to etap. Że to czas zejścia pod powierzchnię. I że nie muszę się z tego leczyć , ale świadomie wiedzieć, że to minie i mnie odmieni.

Nie powiem Ci, że z tego wyjdziesz. Powiem Ci tylko, że skoro czytasz ten tekst i coś w Tobie drży, to znaczy, że jeszcze żyjesz. I to wystarczy, by iść dalej. Jeśli kiedykolwiek poczujesz, że chcesz, by ktoś Cię w tej drodze odprowadził kawałek dalej, jestem.

+

Chcesz poznać swój kosmogram w podobny sposób? Zamów pisemną analizę horoskopu.

Dodaj komentarz


Odkryj więcej z Jak upadłam i się nie rozpadłam

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Komentarze

Dodaj komentarz

Odkryj więcej z Jak upadłam i się nie rozpadłam

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej