Ostatnio coraz częściej wraca do mnie temat śmierci. Nie dlatego, że kogoś właśnie straciłam, ale tak po prostu , w myślach, w rozmowach i w horoskopach. Dziś nawet postawiłam horarny horoskop, trochę z niepokoju, trochę z ciekawości. I złapałam się na tym, że to były pytania, których nigdy nikomu nie zadałabym na głos. Może dlatego, że brzmią zbyt poważnie. Może dlatego, że sama się ich boję.
Koleżanka opowiadała mi niedawno, że w jej miejscowości w krótkim czasie zmarło wiele osób. Nie tylko starszych, ale i młodych. I to jest ten moment, kiedy człowiek nagle się zatrzymuje i myśli: jak to możliwe, że ktoś odchodzi tak wcześnie. Dlaczego właśnie teraz.
Śmierć zawsze zaskakuje. Nawet kiedy ktoś choruje, bo przecież nie umiemy przygotować się na pustkę, na brak drugiego człowieka. A gdy odchodzi młody, to wstrząsa jeszcze mocniej. To tak, jakby życie nagle trzymało nam lustro przed oczami i pytało: czy naprawdę żyjesz tak, jak chcesz.
W astrologii temat śmierci też istnieje. W dawnych czasach próbowano wyznaczać punkty życia i śmierci, obliczać długość życia. Te techniki wciąż są znane, ale niosą ze sobą ryzyko – łatwo zamienić je w lęk zamiast w mądrość. Dziś patrzę na to inaczej. Pluton, ósmy dom, tranzyty Saturna pokazują raczej momenty końca, które prowadzą do nowych początków. Czasem to symboliczna śmierć – rozstanie, kryzys, zamknięcie ważnego etapu. Czasem faktyczne odejście bliskiej osoby.
Dla niektórych ten temat jest jeszcze bliższy, bo ósmy dom w ich horoskopie jest mocno obsadzony. Jeśli w tym domu ma się Słońce, Księżyc albo kilka planet, to sprawy życia i śmierci po prostu wchodzą w nasze doświadczenia. To tak, jakby ktoś miał naturalnie wyczulony zmysł na przejścia i granice. Ja mam Słońce w 8 domu, a moja koleżanka też ma tam sporo planet i bywa, że intuicja z 8 domu daje znać w najmniej spodziewanym momencie. Czasem to sen, który potem okazuje się proroczy, czasem nagłe poczucie, że coś się wydarzyło, zanim przyjdzie wiadomość. Nie każdy mówi o tym głośno, ale niektórzy nazywają to kontaktem z tamtą stroną.
Astrologia nie poda nikomu daty ostatniego oddechu. Ale daje język, który pozwala mówić o tym, co trudne. Daje perspektywę, że koniec nie zawsze oznacza pustkę, ale też przejście w coś innego.
I może właśnie dlatego śmierć tak bardzo nas porusza. Bo w jej cieniu zaczynamy inaczej widzieć życie. Zadajemy pytania, na które zwykle nie mamy odwagi. I nagle to, co odkładaliśmy na potem, staje się czymś, co trzeba zrobić teraz.
Chcesz poznać swój kosmogram w podobny sposób? Zamów pisemną analizę horoskopu.
Dodaj komentarz